Wywiad z Panem Masakatsu Yoshida

Wywiad z Masakatsu Yoshidą
Przeprowadzony w dniu 14 listopada 2010

Sensei. Czy pamięta Pan moment swojego przyjazdu do Polski?

Przyjechałem do Łodzi w 1978 roku Jako stypendysta badający system edukacji. W Polsce planowano wtedy zmianę systemu szkolnictwa na dziesięcioletni. Moje stypendium  zaplanowano na dwa lata. Nie mogłem wtedy przedłużyć swojego stypendium, gdyż po wybuchu stanu wojennego byłem zmuszony opuścić Polskę wraz ze wszystkimi zagranicznymi stypendystami.

Kiedy powrócił Pan po raz drugi do Polski i jakim charakterze?

Po roku 1981 przyjechałem jako instruktor kulturalno- oświatowy budować  początki działań związanych z Towarzystwem Polsko-Japońskim. Organizowałem lektoraty i wystawy w różnych miejscach w Polsce. Praca z Towarzystwem trwała do 2006 roku.  Wtedy rozstałem się z Towarzystwem, gdyż niektórzy ludzie związani z Towarzystwem nie chcieli mnie dłużej. Wtedy powstał Ośrodek.

Członkom Ośrodka Języka i Kultury Japonii w Łodzi i swoim studentom prezentuje Pan ogromną wiedzę o kulturze Japonii. Jak przez cały ten czas uzupełniał Pan  tą wiedzę ? Czy temu służy wielki księgozbiór który widziałem u Pana w domu?

Wiedzę uzupełniam dzięki korespondencji z różnymi osobami, dzięki Internetowi także dzięki moim wizytom w Japonii.

Czy mogę zapytać, z której części Japonii Pan pochodzi i jak wygląda Pańska rodzina w Japonii?

Moja rodzina pochodzi z okolic Tokio. Mam nadal oboje rodziców, którymi opiekuje się mój młodszy brat. Dlatego mogę być w Polsce gdyż brat przejął obowiązek opieki nad rodzicami, który tradycyjnie w Japonii spada na starszego syna.

Czy poznając przez tyle lat Polskę  i obserwując jej krajobrazy  wybrał Pan sobie takie miejsce, które może Pan nazwać swoim ulubionym lub które się Panu najbardziej podoba?

To co lubię to czysty, naturalny krajobraz wsi. Nie duże miasta ale polska wieś.

Dlatego właśnie na wsi, koło Opola przygotowujecie Państwo dla siebie nowy dom. Jak dużo pracy jeszcze tam czeka?

Ta praca nigdy się nie skończy. Pracując przez wiele lat nie oglądałem się za siebie. Teraz zrozumiałem, że moje życie będzie się kończyć i muszę w tym czasie jeszcze coś ważnego zbudować. To właśnie jest nasz dom.

Słyszałem, że to piękne miejsce więc życzę, żeby mógł Pan spędzać tam jak najwięcej czasu z rodziną. Inne moje pytanie dotyczy sposobów utrzymania sprawności fizycznej.

Od początku mojego pobytu w Polsce prowadzę treningi kyudo.  Niestety w ostatnim czasie mamy mało chętnych. Nie mamy dobrego, stałego miejsca na treningi. W okresie letnim możemy strzelać z łuków na powietrzu ale w okresie zimowym treningi powinny odbywać się w dużej hali o szerokości przynajmniej 30 metrów. Nie mamy takiego miejsca więc treningi nie są systematyczne. Przez to aktywnych kyudoków zostało w okolicach Łodzi kilka osób.

Muszę przyznać, że spotkałem grupę kyudoków w Szczecinie i ich występ był bardzo ciekawy i atrakcyjny. Może trzeba rozpropagować tą dziedzinę wśród młodzieży?

Kyudo jest o tyle dobrą dyscypliną, że można uprawiać ją również w starszym wieku. W Japonii najwyższa średnia wieku sportowców dotyczy kyudo.  Kyudo jest dobrym sportem dla osób starszych gdyż nie wymaga wielkiej sprawności i siły fizycznej. W Japonii kyudo jest sportem, gdzie jest najwyższa średnia wieku zawodników spośród wszystkich dyscyplin. W Polsce oprócz grupy łódzkiej są  jeszcze sekcje kyudo w Warszawie i w Szczecinie.
Przechodząc do pytań bardziej osobistych zapytam o kilka spraw rodzinnych. Wiem, że Pańska córka Izumi jest wyjątkowo aktywną  i ciekawą osobą.

Czy jest Pan dumny z córki?

Tak jestem bardzo dumny z córki ale w nieco innym znaczeniu. Kiedy wyjechałem z Japonii do Polski moi rodzice nie byli zadowoleni. Kiedy zakładałem w  Polsce rodzinę był moment, że mój kontakt z rodziną się urwał. Jako pierwszy  syn powinienem się rodzicami opiekować. Jednak miłość była silniejsza więc przez jakiś czas zrezygnowałem z kontaktu.  To był dla mnie bardzo ciężki moment. Kiedy pojawiła się Izumi rodzice stali się dla mnie łagodniejsi i kontakt odbudował się. Dzięki takiej małej istocie rodzina znów była razem. I z tego jestem najbardziej dumny.

Ile razy udało się Izumi odwiedzić dziadków?

Niewiele bo cztery albo pięć razy.
Jestem pod dużym wrażeniem doskonałej znajomości języka przez Izumi oraz jej umiejętności przekazywania młodzieży bardzo popularnej wiedzy o mandze i anime.

A w jakich okolicznościach poznał Pan swoją żonę Basię?

Kiedy przyjechałem do Polski wszyscy stypendyści musieli zaczynać w Łodzi od lektoratu języka polskiego. Tak przed moim wyjazdem z Łodzi do Warszawy spotkaliśmy się u znajomych kiedy przyszła tam pożyczyć kawy.  Nie było to długie spotkanie ale pierwsze i zostałem wtedy zaproszony na kawę.
Później zainteresowałem się historią Kalisza, jako miasta znajdującego się na „jedwabnym szlaku”. Basia znała to miasto, gdyż zawoziła tam często swoje projekty plastyczne. Zaproponowała, że pokaże mi Kalisz i to była nasza pierwsza randka.

Muszę przyznać, ze robi na mnie wielkie wrażenie jak bardzo pomagacie sobie nawzajem i jak bardzo żona Basia i córka Izumi angażują się we wszystkie Pana działania. To piękny przykład dobrej rodziny  i warto go pokazywać innym za wzór.

Dzięki mojej żonie Basi mogłem przetrwać tyle lat w Polsce. Gdyby nie jej pomoc prawdopodobnie już dawno bym zrezygnował.
W moich działaniach zależało mi bardzo  aby prowadzić działania na rzecz starszych osób. Nie chciałem ograniczać się tylko do młodzieży i studentów.  Cieszę się, że mogę to nadal robić.

Zapytam teraz, jak z perspektywy osoby wychowanej w Japonii odbiera Pan nasze polskie podejście do religii i naszą duchową naturę? Jak ta duchowość Polaków wygląda w porównaniu do Japończyków?

Religie są do siebie w naszych krajach dość podobne ale ogromna różnica jest w działaniu instytucji religijnych. Zachowania ludzi są podobne i w obu krajach religia jest sposobem na  zachowanie tradycji. Religia jest również bardzo ważna w procesie wychowania.

Poproszę teraz o trochę informacji o Pana współpracy  z uczelniami.

Początek to współpraca z Politechniką. Łódź była pierwszym miejscem  w Polsce gdzie powstał lektorat języka japońskiego. Dopiero później ruszyły lektoraty w Poznaniu i Krakowie.  Przez wiele lat pomagałem prowadzić te zajęcia. Obecnie powstała w Łodzi prywatna uczelnia – Wyższa Szkoła Stosunków Międzynarodowych. W tej uczelni też uruchomiliśmy japonistykę trzy lata temu. Oprócz nauki języka prowadzimy tam zajęcia z wiedzy o Japonii.  Ostatnie dziesięć lat pracuję też na Uniwersytecie Łódzkim. Na Uniwersytecie pracuje też Karol Żakowski, który teraz obronił doktorat z zakresu polityki Japonii. Jest to jedyna poza Japończykami osoba znająca tak dobrze politykę mojego kraju. Jest to naukowiec na bardzo dobrym poziomie.

Cieszy mnie to, że dzięki pracy Pana Profesora rozwija się nowa kadra naukowa na bardzo wysokim poziomie. Jest to zaliczka na przyszłość pozwalająca sądzić, że kolejne roczniki młodych ludzi będą się uczyć o Japonii oraz poznawać język japoński.  Warto pamiętać również o zajęciach Uniwersytetu Trzeciego Wieku, które cieszą się niezmienną popularnością.
Biorąc pod uwagę, że w Ośrodku współpracują ze sobą ludzie z różnych pokoleń widać, że kultura Japonii może łączyć wszystkie pokolenia Polaków.
I właśnie to jest dla mnie piękne.

Notował: Dariusz Szpakowski